Murzasichle
poniedziałek, 27 lipca 2009 22:24

Murzasichle – 4-6 luty 2008 r.

Od roku uczniowie Publicznej Szkoły Podstawowej im. Jana Brzechwy w Gosprzydowej biorą udział w projekcie współfinansowanym przez Unię Europejską "Z moją szkołą w lepszą przyszłość" wdrażanego w ramach projektu Gminy Czchów pn. "Moja Ojczyzna tam, gdzie moja szkoła". Jednym z działań zaplanowanych na okres ferii był czterodniowy wypoczynek w Murzasichlu. Zadanie organizacji zlecono firmie turystycznej MARK TRAWEL z Bochni. Trzydziestu uczniów wraz z opiekunami miało do dyspozycji piękny Ośrodek Wypoczynkowy "Limba" państwa Haliny i Piotra Rzadkosz.
Głównym celem naszego wyjazdu był odpoczynek, ale i też poznanie pięknego krajobrazu Tatr, nauczenie dzieci aktywnych form spędzania wolnego czasu, rozwijanie własnej osobowości, uczenie odpowiedzialności za siebie i innych.
Dzień I-  poniedziałek 4 lutego. 27 uczniów wraz z opiekunami wyruszyło spod szkoły około 900 autokarem na Obóz zimowy do Murzasichla koło Zakopanego. Pierwszym etapem naszej podróży było Murzasichle. W czasie długiej drogi mijaliśmy różne wsie i miasteczka o których ciekawie opowiadał pan przewodnik. Zbliżając się do celu naszej podróży dowiedzieliśmy się o historii powstania Murzasichla.

Historia Murzasichla:
I wersja :
Głosi podanie, że mniej więcej 400 lat temu przyszedł z okolic Nowego Sącza człowiek nazwiskiem Łukasz Sądelski. Przybył tutaj, aby znaleźć schronienie przed ścigającym go prawem pańszczyźnianym. Zamieszkał na terenie dzisiejszej Capówki, którą wówczas nazywano Cyryl. Zbudował z pomocą swoich 4 synów domek z pnioka, co w tutejszym języku górali oznacza budowę z okrąglaków, ściętych z pomocą siekiery i piły. Szpary między okrąglakami uszyli mchem leśnym. Synowie Sądelskiego, jak również sam ich ojciec, byli ludźmi dobrze zbudowanymi, wysokiego wzrostu i niebywałej siły, i stad okoliczni górale zwali ich sichłą, od słowa siła. Łukasz nazywał swoich synów Łukaszczykami i stąd wywodzi się nazwisko tak często spotykane w Murzasichlu - Łukaszczyk. W okolicy dzisiejszego Muru przy Stasikówce było kilka, podobno sześć domów. Mieszkańcy tej osady chcieli utworzyć gromadę z mieszkańcami Sichły. Stało się tam nieszczęście na skutek jakiejś epidemii, umarli tam ( na Murze ) wszyscy ludzie i stąd od słowa oznaczającego śmierć, a więc - mor, albo pomór, osadę tę nazywano Mur. - Długo aż do czasów II Wojny Światowej, Mur i Zasichła stanowiły jedną gromadę, mieszkańcy Muru sprawy gminne załatwiali u sołtysa w Murzasichlu. Te dwie wioski łączono w pisowni w ten sposób : Mur-Zasichła. Po II Wojnie Światowej , gdy Mur przyłączono administracyjnie do gromady Stasikówka, Schla otrzymała nazwę dzisiejszą - Murzasichle.

II wersja :
Mniemanie, jakoby nazwa ta pochodziła od jakiegoś Tatara Murzy, jest tylko legendą Murzasichle jest nazwą łączoną, jednak z wielu tego typu dość popularną na Podhalu. Nazwa Murzasichle składa się z trzech części : mur - za - sichle. Mur - to dawna nazwa wsi, również występująca w tym rejonie. "Sichła" oznacza według jednych źródeł podmokły las, według innych : mgły czy opary siedzące w dolinie lub nad bagnami, torfowiskami itp. Cała nazwa jest zapożyczona z rumuńskiego dialektu Wałochów, których osadnictwo rozprzestrzeniało się w XV - XVII wieku, z terenów dzisiejszej Rumunii wzdłuż grzbietu Karpat na zachód, pozostawiając na tych terenach mnóstwo nazw, dzisiaj niezrozumiałych dla nas. A zatem Murzasichle, to po prostu wieś za jakimś bagnem czy lasem. Istotnie Murzasichle oddzielone jest od Poronina doliną Porońca, w której są torfowiska i lasy.
Około godziny 1300 byliśmy już na miejscu. Tu zostaliśmy mile przywitani przez panią Halinę Rzadkosz właścicielkę Ośrodka Wypoczynkowego "Limba", zakwaterowani w pokojach 2, 3, 4 i 7 osobowych (w każdym pokoju była łazienka i TV ).
Po pysznym obiedzie mieliśmy chwilę dla siebie jedni w tym czasie się rozpakowywali, inni poszli na świetlicę grać w bilard, ping-ponga, futbol i inne gry zręcznościowe, a jeszcze inni podziwiali przez okno piękną panoramę Tatr.
Około 15 wyruszyliśmy na spacer, by zwiedzić najbliższą okolicę. Wracając ze spaceru zatrzymaliśmy się na placu zabaw gdzie można było pohuśtać się na huśtawkach lub porzucać się śniegiem, było bardzo wesoło.
Na zakończenie dnia jeszcze jedna niespodzianka "kolacja" w szałasie góralskim. Wielkie ognisko i dyskoteka przy góralskiej muzyce do 21.

Dzień II-  wtorek 5 lutego. Pogoda była słoneczna Tatry widać było jak na dłoni. Po pysznym śniadaniu udaliśmy się w drogę na Jaszczurówki skąd ruszyliśmy pieszo szlakiem zielonym przez Polanę Kopieniec do Kuźnic.
Droga była piękna, szliśmy lasem, trochę pod górkę po zamarzniętym śniegu (nogi często się zapadały, ale było fajnie). Co jakiś czas zatrzymywaliśmy się na małą przerwę w czasie której pan przewodnik ciekawie opowiadał o budowie lasów, górach, potokach, objaśniał znaki pozostawione przez TOPR.
Podczas wędrówki mijaliśmy szałasy górali, które w okresie letnich wypasów owiec służą im za schronienie (można było zajrzeć do środka takiego szałasu).
W czasie postoju na jednej z polan była możliwość zjechania z górki na butach bowiem śnieg był dobrze zamarznięty i bardzo śliski.
Po długim marszu dotarliśmy do Kuźnic gdzie była chwila na drugie śniadanie. Po przerwie podążyliśmy drogą wiodącą nas do Muzeum Przyrodniczego, gdzie oglądaliśmy filmy o: niedźwiedziach, świstakach, kozicach oraz o zagrożeniach jakie niesie bezmyślna turystyka dla Morskiego Oka (ilość pozostawionych monet, puszek i innych śmieci była porażająca). Potem zwiedziliśmy wystawę, na której można było zobaczyć z "bliska zwierzęta" z oglądanych filmów oraz śmieci z Morskiego Oka.
Kolejnym punktem naszej wyprawy była skocznia Adama Małysza - Wielka Krokiew. Uczniowie bacznie obserwowali miejsce skoków naszego mistrza. Mieliśmy okazję zobaczyć z bliska jak trenują młodzi skoczkowie, każdy skok był oklaskiwany i komentowany przez naszych chłopców.
Ostatnim punktem dzisiejszego dna był przejazd autokarem do centrum Zakopanego - na Krupówki. Największy deptak turystyczny Polski jakim bezwątpienia są Krupówki cieszy się popularnością wielu turystów z kraju jak i za granicy (trzeba się było dobrze pilnować by się nie zgubić). Po zakupieniu pamiątek udaliśmy się w drogę powrotną do ośrodka. Około godziny 18 zjedliśmy pyszną obiadokolację, która błyskawicznie postawiła nas na nogi po tak wyczerpującym dniu. Resztę wieczoru spędziliśmy na świetlicy gdzie wspólnie z opiekunami graliśmy w różne gry.
Około 22 wszyscy już smacznie spali.

Dzień III-  środa 6 lutego. Po śniadaniu pojechaliśmy, na Krzeptówki do Sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej na Mszę Św. - była to bowiem środa popielcowa. Świątynia powstała jako wotum dziękczynne za uratowanie życia Ojca Świętego Jana Pawła II. Wnętrze świątyni jak i ołtarz papieski zachwyciły nas swoim kunsztem i pięknem.
Kolejnym punktem programu był wyjazd wyciągiem krzesełkowym 6 osobowym na Polanę Szymoszkową, a następne spacerkiem przeszliśmy na Gubałówkę (1123m n.p.m.) skąd podziwialiśmy panoramę Tatr i Zakopanego.
Po półgodzinnej przerwie zjechaliśmy kolejką linową na dół, gdzie na bazarze z ludowymi wyrobami i różnorodnymi pamiątkami uczniowie mieli ostatnią szansę zakupu pamiątek.
Następnie przeszliśmy na najstarszy cmentarz Zakopanego na Pęksowym Brzyzku. Pan przewodnik zapoznał nas z historią powstania oraz opowiedział o osobach zasłużonych dla Zakopanego pochowanych na tym cmentarzu. W milczeniu przeszliśmy alejkami cmentarza zatrzymując się przy grobach wspomnianych osób.
Cmentarz Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem (nazywany też starym cmentarzem) to pierwszy zakopiański cmentarz przy ul. Kościeliskiej, powstały w połowie XIX wieku, na którym od lat dwudziestych XX wieku chowano - oprócz tych, którzy posiadali tu rodzinne grobowce - już tylko prochy ludzi wybitnych i zasłużonych.
Nazwa cmentarza pochodzi od nazwiska darczyńcy ziemi, na której jest zlokalizowany, Jana Pęksy. W gwarze góralskiej brzyz (brzyzek) oznacza urwisko nad potokiem.
Pęksowy Brzyzek jest miejscem szczególnym w historii Zakopanego. Jest śladem istnienia tych, którzy jak Tytus Chałubiński kreowali rzeczywistość miasta i tych, którzy tworzyli jego legendę, jak Sabała, czy słynny skoczek narciarski i kurier tatrzański Stanisław Marusarz. Jest śladem ostatnim artystów związanych z Tatrami, wrosłych swą twórczością w podhalański folklor oraz pamięcią o znanych przewodnikach tatrzańskich. Prawie każdy, kto zapisał się w dziejach miasta i Tatr znalazł tu swoje miejsce.
Na Pęksów Brzyzku znajduje się około 500 grobów, w tym 250 osób zasłużonych. Cmentarz otacza kamienny mur. Nagrobki są niepowtarzalnymi dziełami sztuki; wykonanymi w drewnie, metalu lub kamieniu kapliczkami, góralskimi krzyżami, rzeźbionymi w motywy podhalańskie, malowanymi na szkle. Wiele z nich powstało w pracowni Władysława Hasiora (gdy jeszcze uczył w Liceum Technik Plastycznych w Zakopanem), m.in. rzeźby na grobie Marii Witkiewiczowej, Jerzego Fedorowicza - Pimki, Antoniego Rząsy, Wandy Widigierowej).
Zaraz przy wejściu, z prawej strony znajduje się symboliczny grób Witkacego, razem z mogiłą jego matki. Nieco dalej pochowany jest Stanisław Marusarz (z żoną lreną), Helena Marusarzówna i Kornel Makuszyński, na którego nagrobku zawsze palą się lampki przyniesione przez dzieci. Naprzeciw, po drugiej stronie alejki, znalazł swoje miejsce grób Władysława Orkana, z jego lewej strony spoczęły prochy Kazimierza Przerwy-Tetmajera, z prawej zaś Tytusa Chałubińskiego, a w drugim rzędzie Sabały i Stanisława Witkiewicza. Idąc w głąb cmentarza, znajdują się nagrobki Karola Stryjeńskiego, Antoniego Kenara, Jana Długosza, Antoniego Rząsy (którego dłuta jest pomnik na mogile Antoniego Kenara), Władysława Hasiora. Przy bramie - grobowiec rodziny Chramców, mogiła ks. Józefa Stolarczyka, a nieco dalej Beaty Obertyńskiej. Na końcu cmentarza, pod murem, to już najnowsza historia w dziejach cmentarza, kamienny nagrobek Mieczysława Biernacika, artysty-kowala i muzyka, który góralską filozofią połączył rzemiosło i sztukę.
Przed cmentarzem po lewej stronie od wejścia znajduje się zabytkowy kościółek, najstarszy drewniany kościół w Zakopanem, powstały w latach 1847-1852. Wystrój wnętrza tworzą obrazy ludowe oraz drewniane figurki pochodzące z połowy XIX wieku. Na ołtarzu replika obrazu Czarnej Madonny Matki Boskiej Częstochowskiej.
Ostatnim punktem zaplanowanym na ten dzień był wyjazd autokarem do najwyżej położonych wiosek w Polsce: Zębu i Bachledówki.
Ząb - najwyżej położona miejscowość w Polsce (1013 m n. p. m.) istnieje od wczesnych początków XVII w. Od czasów autonomii galicyjskiej, aż do połowy lat siedemdziesiątych XX w. był samodzielną gminą. Wieś chlubi się stylowym drewnianym kościołem p.w Świętej Anny z regionalnym wystrojem wnętrz, oraz pięknym cmentarzem. Przez Ząb przebiega słynny "Szlak Papieski", którym 7 czerwca 1997 r. przejeżdżał Ojciec Święty Jan Paweł II z Krzeptówek do Ludźmierza.
Z tej miejscowości pochodzi jeden ze skoczków - Kamil Stoch.
Jednak największe wrażenie na uczniach zrobił przepiękny kościół na Bachledówce. Z pewnością warto odwiedzić Sanktuarium Matki Boskiej Jasnogórskiej na Podhalu w Bachledówce (Bachledówka-Czerwienne). Jest to chyba najpiękniejszy kościół w całych Tatrach. Na zewnątrz - zupełnie niepozorny, nowoczesny; wewnątrz urzeka niesamowitą ilością misternych rzeźb wykonanych w drewnie.

Historia
W latach 30. grunt pod samym szczytem malowniczego wzgórza Bachledówka nad Czerwiennem kupiły dwie zamożne kobiety spod Lwowa Maria Bułhakowa i Helena Kowieńska z mężem, który zmarł jeszcze przed wojną. Wdowa ożeniła się drugi raz z miejscowym gospodarzem Władysławem Jarząbkiem. Obie kobiety prowadziły gospodarstwo z ogrodem, hodowały kucyki. W czasie okupacji przyszli tu żandarmi niemieccy z Zakopanego. Wtedy Helena Jarząbkowa ofiarowała Bogu swój dom, jeżeli Niemcy nie odnajdą broni, schowanej w ulu. Po wojnie Jarząbkowa podarowała swój grunt Paulinom z Jasnej Góry, ale proboszcz z Bystrego nie godził się wpuścić ich na teren swojej parafii. W końcu wyraził zgodę proboszcz sąsiedniej parafii Miętustwo, bowiem Bachledówka znajduje się prawie na granicy obu wsi. Paulini przerobili izbę i sień domu Jarząbkowej na kapliczkę, do której zaczęli się schodzić miejscowi górale na msze. Zakonnik odprawiający w lipcu 1955 r. pierwszą mszę powiedział, że jest to kaplica domowa, ale przychodzących z własnej woli nie wygonimy. Bachledówka stała się miejscem wypoczynku, skupienia dla przyjeżdżających tu zakonników i duchownych. Przez 7 lat z rzędu od 1967 roku przyjeżdżał tu na letni wypoczynek prymas Stefan Wyszyński. Odwiedzali go ludzie ze wsi. Odwiedzali prymasa: sekretarz osobisty ks. Józef Glemp, metropolita krakowski Karol Wojtyła i inni dostojnicy. Przyszły papież na dwa tygodnie przez swoim konklawe odprawił rekolekcje na Bachledówce.
Z Bachledówki rozciąga się jeden z najwspanialszych punktów widokowych na Tatry oraz Beskidy.
Po powrocie do ośrodka zjedliśmy smaczny obiad i mogliśmy do kolacji odpocząć w swoich pokojach albo na świetlicy relaksując się przy wspólnej grze. Po kolacji chłopcy poszli oglądać mecz polskiej reprezentacji (wygraliśmy 2:0 z Czechami), dziewczynki ten czas poświęciły na rozmowy i dobrą zabawę na świetlicy. O 22 była cisza nocna, ale w pokojach słychać było jeszcze rozmowy. Ciężko spać z myślą, że to już ostatnia noc, a było nam tu bardzo dobrze.

Dzień IV-  czwartek 7 lutego. Poranek przywitał nas obficie padającym śniegiem i silnym wiatrem (widać górom było żal, że już wyjeżdżamy). Po śniadaniu, pakowanie bagaży, sprawdzanie czy wszystko zostało zabrane. Na koniec podziękowania za miłą atmosferę, pyszne jedzonko i przyjemnie spędzony czas pani kierownik Halinie Rzadkosz w imieniu wszystkich złożyli Ula z Mateuszem.
W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Ludźmierskim Sanktuarium to sanktuarium maryjne z figurką Matki Boskiej Ludźmierskiej, nazywanej Gaździną Podhala.
Ludźmierz jest najstarszą parafią katolicką na Podhalu. Jego historia sięga XIII wieku. Wiąże się z historią możnego rodu Gryfitów, który już pod koniec XII wieku otrzymał mocą nadań książęcych we władanie ziemię podhalańską. W roku 1234 w Dankowie koło Krzepic, krakowski wojewoda z rodu Gryfitów, Teodor Cedro herbu Graf, od księcia krakowskiego i śląskiego, Henryka Brodatego, otrzymał stosowny dokument, na mocy którego miał prawo zakładania osad na terenie przynależnym do rzek: Ostrówka, Dunajec i Dunajec Czarny, Rogoźnik, Lepietnica, Słona, Ratajnica, Nedelska, Stradomka. Jeszcze tego samego roku, uzyskawszy zezwolenie od biskupa krakowskiego Wisława, Teodor Gryfita rozpoczął wnoszenie kościoła w Ludźmierzu, modrzewiowego, z trzema ołtarzami wewnątrz. Aby szerzyć nie tylko wiarę chrześcijańską, ale też osadnictwo na tych terenach, sprowadził na Podtatrze cystersów, którzy znani byli z nowoczesnych metod uprawy ziemi. Przybyli z Francji, Włoch i Jędrzejowa.
Przy kościele stanął niewielki drewniany klasztor kryty gontem. Obok postawiono budynki gospodarcze. Klasztorne zabudowania, które ostatecznie spłonęły w pożarze w 1796, praktycznie już od 1245 roku stały opustoszałe. Zakonnicy przenieśli się do Szczyrzyca, prawdopodobnie z powodu częstych najazdów Tatarów i napadów zbójeckich, jakie nękały klasztor i okolicę. Jednakże parafią w Ludźmierzu kierowali do roku 1824, przekazując ją później pod zarząd diecezjalny.
W latach 1869-77 kościół został rozebrany, a w jego miejscu wybudowano obecną murowaną świątynię w stylu neogotyckim. Przeniesiono do niej rokokowy ołtarz z figurą Matki Boskiej Ludźmierskiej. W 2001 roku kościół otrzymał tytuł bazyliki mniejszej.
Figurka, która od czasów średniowiecza przyciągała pielgrzymów wierzących w jej cudowne właściwości, początkowo znajdowała się w bocznym ołtarzu. W ołtarzu głównym umieszczona była Matka Boska z Dzieciątkiem (nieco młodsza, z 1420 roku) uchodząca pod względem artystycznym za piękniejszą. W 1776 roku przeniesiono adorowany wizerunek MB, a wkrótce wzniesiono rokokowy ołtarz wielki. Sam kult Matki Boskiej najpierw w Ludźmierzu, a potem w Szczyrzycu wiąże się z regułą zakonną cystersów, dla których szczególna cześć oddawana Matce Bożej i jej rozpowszechnianie jest jednym z głównych zadań zgromadzenia.
Figura matki Boskiej Ludźmierskiej liczy prawdopodobnie 600 lat. Drewniany posążek ma 125 cm. W 1963 roku MB Ludźmierską koronował kardynał Stefan Wyszyński. Replika znajduje się przy źródełku u wejścia do sanktuarium. Samemu źródełku również przypisywane są cudowne właściwości.
O Gaździnie Podhala opowiada średniowieczna legenda pochodząca z roku ok. 1400:
Węgierski kupiec, handlujący winem, jechał na jarmark do Nowego Targu. Na ludźmierskich bagnach i torfowiskach zaskoczyła go noc. Kiedy zaczął się modlić, wzywając Boga na pomoc, ujrzał otuloną w złocisty obłok postać uśmiechniętej Pani. Zachęcała go do podjęcia jeszcze jednej próby wydostania się z grzęzawiska. Wtem konie niespodziewanie nabrały sił i kupiec wyprowadził wóz na trakt. Jechał, prowadzony przez świetlistą postać, która przywiodła go przed kościół w Ludźmierzu. Zrozumiał, że jest to Matka Boża. Kiedy chciał uklęknąć i podziękować, zjawa zniknęła, a w miejscu gdzie klęczał, zaczęło bić źródełko. Kupiec złożył śluby, że przyniesie do kościoła figurkę podobną do Tej, którą spotkał. Złożone śluby widać spodobały się Bogu, bo obdarzył figurkę i wodę ze źródła cudownymi właściwościami.
Do kościoła w Ludźmierzu przylega Ogród Różańcowy. Pięknie zaprojektowany i utrzymany, przypomina o pobycie na Podhalu i w sanktuarium ludźmierskim w 1997 roku papieża Jana Pawła II oraz jego nauce o znaczeniu modlitwy różańcowej. W centrum ogrodu umieszczona jest naturalnej wielkości rzeźba przedstawiająca papieża. Spośród znanych pomników Jana Pawła II wyróżnia ją to, że przedstawia postać Jana Pawła II klęczącego.
Ciekawostką ogrodu są tzw. wrota wiary: pod drewnianą konstrukcją umieszczono dzwon, którego dźwiękiem każdy człowiek w sposób symboliczny może ogłosić niebu i ziemi swoje odnowienie wiary. Warunkiem jest odmówienie specjalnej modlitwy.
Do sanktuarium w Ludźmierzu pielgrzymi przybywają przede wszystkim w święto maryjne 15 sierpnia. Tradycję pielgrzymowania górali z całego Podhala, a także z dalszych okolic, w tym Zagórzan, opisał Władysław Orkan w powieści "W roztokach."
Drugim ważnym świętem jest pierwsza niedziela września, Matki Bożej Siewnej, kiedy górale dziękują swojej patronce za zbiory. Dożynki rozpoczynają się pochodem spod Domu Związku Podhalan, który tu w Ludźmierzu ma swoją siedzibę, do kościoła, gdzie na ołtarzu polowym, znajdującym się na terenie Ogrodu Różańcowego odprawiana jest msza.
Sanktuarium ludźmierskie pozostawiło ślad w muzyce. Nieszpory Ludźmierskie do psalmów Leszka Aleksandra Moczulskiego z muzyką Jana Kantego Pawluśkiewicza, pochodzącego z Nowego Targu, były wydarzeniem artystycznym.
Po dwóch godzinach dojechaliśmy do Gosprzydowej, gdzie na parkingu szkolnym czekali stęsknieni rodzice.
Uważam, że każdy z nas przywiózł z tego obozu oprócz wiedzy i przeżyć wiele doświadczeń potrzebnych w życiu jak i w pracy. Jestem przekonana, że miejsca i związane z nimi przeżycia podziałają na wyobraźnię każdego ucznia. Nie tylko pogłębią wiedzę o Tatrach, ale i rozbudzą chęć podróżowania w gronie rodzinnym, koleżeńskim. Wzmogą potrzebę szukania bliskich kontaktów z przyrodą, sztuką ludową, kulturą. Przywiezione zdjęcia i pamiątki są wspomnieniem najpiękniejszych ferii.
Wszyscy uczestnicy Obozu zimowego dziękują za profesjonalną organizację naszego wypoczynku:

Firmie MARK TRAVEL pana Marka Wielgusa
Przewozy Autokarowe Biuro Turystyczne
32 - 700 Bochnia, ul. Rynek 12B
32 - 708 Baczków 72
tel. 014 611- 02-92

oraz

państwu Halinie i Piotrowi Rzadkosz właścicielom
Ośrodka Wypoczynkowego "Limba" w Murzasichlu
ul. Kośne Hamry 15A
34 - 520 Poronin
tel. 018 207 40 42

Wspomnienia uczniów:

W czasie ferii zimowych byłam na obozie razem z kolegami i koleżankami z naszej szkoły. Mieszkaliśmy w pięknym ośrodku wypoczynkowym "Limba". Bardzo podobały mi się wycieczki do Zakopanego, a najbardziej skocznia narciarska i jazda kolejką linową oraz Krupówki.
Będę zawsze wspominała ten pobyt w górach.

Agnieszka Ś. kl. III


Na zimowisku najbardziej podobał mi się wyjazd kolejką krzesełkową na Gubałówkę oraz widok skoczni narciarskiej także zejście w dół szlakiem do Kuźnic.

Michał K. kl. IV


Tegoroczne ferie były bardzo fajne.
Pierwszy tydzień spędziłem w domu trochę się ucząc. Za to w drugim tygodniu byłem na obozie zimowym w Murzasichlu koło Zakopanego. Mieliśmy super zakwaterowanie: przytulne pokoje, pyszne jedzenie i świetlicę, na której w czasie wolnym można było zagrać w różne gry zręcznościowe (bilard, tenis stołowy i inne).
W czasie wyjazdów do Zakopanego mogliśmy podziwiać nasze piękne góry. Z daleka było widać Giewont z Krzyżem Papieskim. Byliśmy też na Krupówkach gdzie przy każdym straganie z pamiątkami można było kupić słynnego na cały świat oscypka. Zwiedzaliśmy również Sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej Krzeptówkach, które nawiedził Jan Paweł II w 1997r.
Duże wrażenie zrobiła na mnie skocznia narciarska (podziwiam skoczków za odwagę). Byliśmy też na Gubałówce skąd rozciągał się wspaniały widok na Tatry. Z Gubałówki zjechaliśmy kolejką - było super!
To były fantastyczne ferie, chyba najlepsze, jakie miałem. I mam nadzieję, że jeszcze tam wrócę, ponieważ... zostawiłem w pokoju MP3, a to oznacza pewny powrót. Bardzo bym chciał znów pojechać w góry, bo jest tam dużo pięknych i ciekawych miejsc, których jeszcze nie widziałem.

Krzysztof K. kl. V


Wycieczka do Murzasichla
Dzięki staraniom nauczycieli dostaliśmy pieniądze z funduszu europejskiego, które zostały przeznaczone na wycieczki i różne atrakcje w ciągu roku. Jedną z tych atrakcji był wyjazd do Murzasichla. W czasie wyjazdów do Zakopanego byliśmy na Gubałówce, na którą wjechaliśmy wyciągiem krzesełkowym - czułam strach, ale byłam szczęśliwa, że mogę się tak przejechać. Byliśmy też na słynnej skoczni, na której nasz mistrz Adam Małysz zdobywał tak wiele medali. Szliśmy też szlakiem turystycznym z panem przewodnikiem, który opowiadał nam różne ciekawe historie o górach. Zwiedziliśmy kilka kościołów, które były pięknie ozdobione rzeźbami wykonanymi z drewna.
W pokoju i pensjonacie panowała przyjemna atmosfera. Wolny czas przeznaczałam na grach z kolegami i koleżankami na świetlicy, opowiadaliśmy ciekawe historyjki, a przy tym dużo się śmialiśmy. Było również ognisko i dyskoteka (w rytmie góralskim), na której nogi same rwały się do tańca.
Ja najgorzej wspominać będę przemoczone buty, które i tak nie zepsuł mi świetnej zabawy - następnym razem lepiej się przygotuję.
Nie ma nic, co by mi się nie podobało jedynie mogę powiedzieć, że byliśmy za krótko a ja chętnie bym tam jeszcze została- było cudownie. Wszystko było tak zorganizowane, że nie było czasu się nudzić. Cieszę się, że nasi nauczyciele byli zawsze radośni i jak zawsze sympatyczni dla nas. Nie będę się bardziej rozpisywała, gdyż spędziłam cudowne chwile - Jednym słowem wszystko świetnie zorganizowane i dopracowane, za co
BARDZO DZIĘKUJĘ !!!

Kinga K. kl. V


Wspomnienia z ferii.
Podczas tegorocznych ferii zimowych byłem z grupą kolegów i koleżanek z naszej szkoły na czterodniowym obozie. Mieszkaliśmy w pięknym ośrodku wypoczynkowym "Limba" w Murzasichlu.
Z okien ośrodka było widać piękną panoramę gór. Muszę przyznać, że byłem zachwycony górami. Jednak największe wrażenie na mnie zrobiła WIELKA KROKIEW. Oglądam skoki w telewizji, ale nigdy nie wyobrażałem sobie, że tak wygląda skocznia.
Wszystko, co widziałem i co robiliśmy było wspaniałe. Bardzo podobała mi się jazda kolejką linową i oglądanie ze szczytu Gubałówki pięknej panoramy Tatr i Zakopanego.
Jestem zachwycony tą wycieczką, zobaczyłem wiele wspaniałych rzeczy, których nigdy nie zapomnę.

Piotr Ś. kl. V


Tegoroczne ferie spędziłem z kolegami, koleżankami i nauczycielami z naszej szkoły w Murzasichlu. W czasie naszego pobytu zwiedzaliśmy Zakopane oraz korzystaliśmy z różnych atrakcji: jechaliśmy na szczyt Gubałówki wyciągiem krzesełkowym, a w dół zjeżdżaliśmy kolejką linową, zobaczyliśmy skocznie narciarską oraz piękne kościoły na Krzeptówkach i Bachledówce. Pogoda nam dopisywała, świeciło słońce, a co najważniejsze to był śnieg którego, u nas nie było.
W hotelu zawsze czekało na nas pyszne jedzenie, a czas wolny spędzałem na grach z kolegami.
Byłem po raz pierwszy w Zakopanym i muszę przyznać, że bardzo mi się podobało. Wyjazd był bardzo udany.

Mariusz Z. kl. VI

zobacz więcej...

 
Valid XHTML & CSS | Template Design ah-68 | Copyright © 2009 by Firma. Strona umieszczona na serwerze - Vipserv.org